niedziela, 22 kwietnia 2012

Nerwy puszczają.

Z uzyskanych, ogólnodostępnych informacji, wynika, że frekwencja na godzinę 14.00 do porywających nie należała. Będzie prawdopodobnie porównywalna, jak ta w referendum. Tuz po południu, zgłoszono do komisji miejskiej incydent, polegający na agitowaniu pod lokalem młodego Stawrosa, na rzecz starego Stawełki. Zgłoszenie sprawdzono i uprzedzono komisję tego lokalu, by użyła wszelkich środków, by do takich incydentów pod lokalem nie dochodziło. Bo następnym razem w lokalu pojawi się policja. Cóż. Nerwy puszzczają.

środa, 11 kwietnia 2012

Trzepią ale za wolno.

Dwa tygodnie temu pisałem,że nadleśnictwo Maskulińskie, ma nowego zastępcę -inż Wawrzyniaka. To znaczy, miało mieć od 1 kwietnia. Jednak, jakiś zmyślak, chyba nawet wiem jaki, tak orze, aby na swoim fotelu, Rufuś, jeszcze ździebko posiedział. Bo u nich jest tak, że o powołaniu swojego zastępcy, decyduje ten, który nadleśnictwem rządzi. Podpierając się pozytywną opinią, także przez siebie napisaną. To teraz wszystko jasne. Im prędzej napisze, tym prędzej firma ma zastępcę. A jak mu zastępca, proponowany po koleżeńsku przez zwierzchnika, nie pasuje ? To co ? To wtedy, taką opinię, płodzi nawet trzy miesiące. I powołać nowego się nie da. Ale do czasu. Do chwili, aż się wkur..i, ten przełożony z Białegostoku, albo nie daj Bóg, generalny z Warszawy. Wtedy, taki absztyfikant, pisze szybciutko. Nawet na kolanie. Wtedy, taki przykładowy Wawrzyniak, iście w tempie ekspresowym, jest oficjalnie nominowany. Piszę o tym dlatego, by zobrazować Państwu, te pokrętne wybiegi, polegające na utrzymaniu obecnego stanu rzeczy. Tego, bardziej mu pasującego. Takiego, o nic nie pytającego, i wykonującego bez szemrania, każde jego polecenie. Taki najlepszy. Bo niby jest, a gó...o może. Ot, taki figurant. Tak czy inaczej, zmiana nastąpić musi. I to prędzej, jak później. Bo którejś stronie, nerwy puszczą. Są też pewne organy, które już w maju, ten proces przyspieszą. To będą dla nich smutne początki - końca. Zmęczenie materiału, zawsze kiedyś następuje. Tak i tu. Wszystko ma koniec i początek. Według przysłowia, że nic nie jest wieczne. Oni tym bardziej. Już się w życiu nachapali. Niech dadzą teraz, podtuczyć się innym. A im szybciej przetną ten gordyjski węzeł, tym lepiej. Lepiej, dla nas wszystkich. Pozdrawiam.

wtorek, 10 kwietnia 2012

Dwóch gospodarzy. Każdy inaczej warzy.

Zdjęcie Leśniczówki Zdróżno. Okres, kiedy nie była pod opieką nadleśnictwa Maskulińskie i inż. Piotra Czyżyka, a unkla Helmutha.



Zdjęcia Leśniczówki Zdrózno. Okres, kiedy jest pod opieką nadleśnictwa Maskulińskie i inż. Piotra Czyżyka i Dońka Taska.



Nie przenosił jej czternaście lat temu, kiedy tu go wrzucili. I kiedy było co, przenosić. Myśli o tym teraz, jak zaczęli mu dobierać się do...Zresztą, nieważne, do czego. Teraz się przybiera, kiedy nie ma do czego. Jak podaje nasz informator, kosztem dwóch milionów złotych. A nie prościej byłoby, kogoś wcześniej, za ten sabotaż wsadzić? To następny, by z podobną przeprowadzką 14 lat, nie czekał. A zabezpieczał w szybkich abcugach. Nic tak rozumu nie uczy, jak choć z rok w pudle.
Eap

niedziela, 1 kwietnia 2012

Najlepsze życzenia.

Z okazji Dnia Łgarza - dla Mohela Tendenciarza, przesyłam najlepsze życzenia, jakie tylko można złożyć, tego typu barwnym postaciom. Dalszego pisania i szybkiego odwracania kota ogonem, tego, co inni piszą o Zbyszku i Zdziśku. Nawet jeśli piszzą czystą prawdę. Tak mu dopomóż ten, co ma najbliżej do wychodka. Brakuje mi was, siewcy jedynie słusznej racji.

Edmund A Pomichowski

czwartek, 29 marca 2012

Zaczęli wreszcie trzepać

Od poniedziałku, nadleśnictwo Maskulińskie nie ma zastępcy, w osobie Rafała Sienkiewicza. Przystawki inżyniera Czyżyka. Jak nam podano, była przymiarka i pod pana inżyniera, ale dobry duszek sprawił, że znowu sprawa przesunie się w czasie. Tak więc, w nadleśnictwie Szczerba pod Białymstokiem, Piotr Czyżyk rządził nie będzie. A prorokowałem wcześniej, że więcej pokory nie zaszkodzi. Trzeba było mnie słuchać. Nowy generalny to mgr.inż. Adam Wasiak. To jemu zawdzięczamy, jak na razie, te zdrowe roszady. Ba. Nawet pozbycie się dwóch zastępców, swego poprzednika. A co najważniejsze, samego Wójcika, mającego w generalnej znaczne wpływy. Tak więc, nasze panisko, trochę na podparciu w generalnej - straci. Za tydzień napiszę więcej, bo będę już po rozmowach z GDL w Warszawie. Mam obiecane odpowiedzi na parę pytań. Min. dotyczące wykorzystania firmowych jeepów na prywatne wyjazdy, po alkohol, czy na wczasy. Oraz z czyich pieniędzy, będą opłacane, wszystkie przegrane sprawy sądowe, wynikłe z nieudolności nadleśnictwa. Bym zapomniał. Nowym zastępcą, ma oficjalnie zostać Wawrzyniak. Mam nadzieję,że nie pozwoli sobą sterować, temu o jedynie słusznej racji. Tak czy inaczej, miękkiego fotela panie Wawrzyniak.
Eap

Cienka sesja

To jedyna sesja, od początku tej kadencji, którą zaszczyciło tak mało gości. Piszę gości, bo gdyby nie liczyć, prawie urzędowo, przybyłych sołtysów, to cienko,cieniutko. Tylko 14 osób słuchało tego, co mają te nasze opoki do powiedzenia. Ale przyznaję, że Zbynio I Walduś, to teraz jak bracia syjamscy. Nawet w jednej chwili, razem się uśmiechają. Mój Boże. Wystarczyło na pożarcie rzucić lekarzówkę i proszę, jaki udany tandem mamy. A pamiętam te początki. O Jezu Jak jeden drugiego chciał wyślizgać. A dziś, nie do wiary. Jeden zadowolony i drugi. Pierwszy ma prawo być bardziej szczęśliwy, bo dostał gwiazdkę z nieba. Z czego Opalach, naprawdę nie wiem. Nie, pardon, wiem z czego. Z tego, ze przez ten referendalny przetak się przecisnął. Tak więc, duet orędowników, naszej dziejowej sprawiedliwości, trzyma się dobrze. Gorzej z Neumanami. Sprawa mieszkania, odwleka się w czasie, to wstała i powiedziała, co jej leży na wątrobie. Wtedy, twarz naszego burmistrza stężała, ale szybko wróciła do normy. Po czym wstał Sław Kołakowski z pytaniem, o różnicę w podgrzewaniu metra sześciennego wody, o 12 zł, na korzyść s-ni Nowa, w zderzeniu z Zieloną. Ale wtedy, przewodniczący prezent mający, odrzekł, że to nie jest temat na sesję i z tym, Sław Kołakowski, powinien iść do prezesa Zielonej. Ten się żachnął, bo akurat czerwonolicy ze wstydu, siedział na sali, lecz sprytnie przyciął głąba, udając, że nie wie, o czym strony rozprawiają. Mówię Wam, karramba. Im dłużej ten kabaret trwa, tym lepsze numery wykręcają. Ale ba. Praktyka czyni mistrza. Tak powiedział, stary tapicer, przechylając trzecia setę. Trudno, zatem się dziwić, że brak chętnych na słuchanie, tych sesyjnych komunałów. Z kolei, jak masz coś konkretnego do powiedzenia, to się dowiadujesz, ze wszystko jest cacy i rozmowy są w toku. Tak było z Dworcową i parkowaniem na środku ulicy, w sezonie letnim. To wstałem i zapytałem, jak będzie w tym roku, z tymi wysepkami. Zastawią je kwietnikami czy nie ? Rozmowy są prowadzone, usłyszałem. A mnie ich rozmowy, nie interesują, a działania w tej sprawie. A tego nie widać. W Piszu starosta Nowicki, miał podobny problem na Grunwaldzkiej. W miesiąc się uwinął. Płotek o długości 150 metrów stał w szybkich abcugach. Ba, by było śmieszniej, na sesji był ten filozof z tartaku, który załatwiał robotę całej Słowiańskiej. Ale przed wyborami na radnego. Jak nim został, już nie załatwiał. To znaczy, sobie załatwił, owszem, ale o tej reszcie zapomniał. W jego interesie też było, załatwienie tej sprawy. Nawet palcem nie kiwnął. Myśli, że nadal, na moich ingerencjach będzie się ślizgał. Niestety, czeka go niespodzianka. Dalej głoś zabrał, dyro Ronkiewicz, z informacją, że na terenie szkoły powstanie pomnik - ławeczka z Agnieszką Osiecką. Sponsorowany w całości przez Bank Spółdzielczy. Na plecach Agnieszki, będzie tablica, o fundatorze. O gminie wspominać nic nie będą. Nie miała z czego dołożyć. Do Wańkowicza w Piszu miała, a na Osiecką w Rucianem nie ma. Ale parę setek tysięcy, dać koleżce na Wierzbę, znaleźli. Jak zwykle. A skąd te ciągłe niedostatki ? To wina tego, no...jak mu..tam...Wtedy ten wstał. Jak zawsze na końcu sesji i stwierdził, że Zdzisiek w jego sprawie łże i podaje nieprawdziwe fakty, epatując nimi opinię publiczną. Zdzisiek coś tam warknął, ale niczego nie zdementował. Jak to Zdzisiek. Wtedy Gryciuk spointował, że ta nagonka na niego, zaczyna przynosić skutki, odwrotne od ich oczekiwań. Wszystkiego bowiem, przez całą kadencję, na Gryciuka zwalać się nie da. To już się przejadło. Jak te sery rzecznika. To tyle na razie.

Eap

środa, 28 marca 2012

Dworzec pod młotek

Jak wynika z uzyskanych przez ze mnie informacji, w tym roku, mają być sprzedane cztery działki, z zasobów PKP w Rucianem. Należeć do nich będą miedzy innymi, stara parowozownia tuz za torami, dworcowy budynek, działka przyległa tzw. rampa, oraz tereny przy torowisku, za stacją tankowania gazu. Na chwile obecną, nie ma ostatecznych wycen tych gruntów. Mają być sporządzone do września tego roku. Zdaniem przedstawiciela kolei, czas wrześniowej wyceny, jest też prognozowanym, gdyż ciągłe nie doinwestowanie kolei, może całą procedurę przesunąć w czasie. Nie później jednak, jak do marca przyszłego roku. Jak wynika z rozmów, wstępne szacunki, owych gruntów, będą oscylować, na pograniczu 250 000 - 300 000zł. To dużo czy mało ? Jak dla kogo. Ktoś dysponujący pieniędzmi tzw. gorącymi, spod zagłówka, inwestując w te nieruchomości, na pewno nie straci. Tereny te, oprócz dworca, już ktoś od lat dzierżawi, a zatem, kolej z tytułu tych dzierżaw, jakieś zyski ma. Jakie ? Tego dokładnie nikt nie wie, oprócz właścicieli gruntu, czyli PKP. Moim, tu zaznaczam, moim ostrożnym zdaniem, może to być przychód na pograniczu 30 000 - 50 000 zł rocznie. Abstrahując zatem, że potencjalny nabywca przyjmuje jako przychód, 40 000zł rocznie, od obecnych tu handlowców, to po ośmiu latach wycofuje wkład, jaki w ten zakup włożył. Nie sadzę bowiem, by teren po tej stronie ulicy, w dodatku bez możliwości rozbudowy, na dzień dzisiejszy, mógł kosztować więcej jak 350 000 - 400 000zł. Oczywiście, kolej jako jednostka organizacyjna przetargu, będzie informować potencjalnych nabywców,ze sprzedaje te tereny z tzw. dobrodziejstwem inwentarza. Czyli cesją, z ludźmi związanymi umowami na ten grunt obecnie. Wtedy, nowy nabywca, czeka ich końca, albo je wypowiada z terminem zawarowanym umową. Potem szuka następnych amatorów, na obłożenie tego, co kupił. Oczywiście, zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego. A ten, na specjalne manewry nie bardzo pozwala. To jedyny mankament, tej całej inwestycji. Inaczej mówiąc, ktoś kto kupi za 300 000 i będzie chciał wcisnąć to przykładowo Biedronce, Lidlowi lub innej sieci marketów będzie miał problem. Nie dostanie zgody, na postawienie w tym miejscu, żadnego marketu, przynajmniej do chwili, zrewidowania planów zagospodarowania przestrzennego, co nastąpi za sześć lat najwcześniej. Czemu ? Bo łączy się, z dużymi obciążeniami gminy. Z tytułu kosztów, jakie musiała by ponieść, w ramach jego modyfikacji. A jak gmina przędzie - nie trzeba pisać. To widać, słychać i czuć. Z jakiej racji miałaby robić prezent facetowi, wykładając własne pieniądze ? By naszym kosztem, go uszczęśliwić ? Jego gleba - jego problem. To, co by nie rzec, jest zupełnie logiczne. Dla jednego faceta, nikt nie będzie wykładał dziesiątków tysięcy, by ów był zadowolony. Byłaby to, ewidentna głupota i najprawdopodobniej prokurator. Ale u nas wszystko jest możliwe, więc mogę się mylić. Sumując, raz jeszcze, to jest zakup dla kogoś, kto ma parę złotych, zbytecznych na dzisiaj, i nie ma gdzie, ich w miarę dobrze ulokować. Ulokować, ale na okres kilku lat. Na szybki numer, tu liczyć nie można. Bo się można rozczarować. Wszak jedno jest pewne. Przebicie, jakie tu wystąpi, po ośmiu latach od włożonego wkładu, jest tak znaczne,ze nie da się go porównać z żadnym bankiem. Biorąc pod uwagę, nawet te najlepsze, z najkorzystniejszym oprocentowaniem. Tak więc, ruciańscy bezrobotni, róbcie zrzutę i do dzieła. Z nowym rokiem, ustępuję wszystkim miejsca. Doświadczcie sami, ile trzeba kur...ew, skur..ów, od warszawki usłyszeć, by przez sezon 15 tysięcy zarobić. Ja to przeszedłem. Już za stary jestem, bym miał z tym nieobliczalnym gównem wojować. Dlaczego gównem ? Dlatego, że tylko takie, jest stać na jeepa za 200 000zł, a na parking za 3zł - już nie. Tego zdrowia, co straciłem ,nikt mi nie odda. Dlatego, tak lekko do tego faktu po latach podchodzę. Pozdrawiam.