środa, 10 kwietnia 2013

Co z kacykami ? Zięcioland zamknięty.

Jak poinformowano mnie przed chwilą, Państwowa Inspekcja Pracy zamknęła kotłownię Szkoły nr.2 w Rucianem. Skala naruszeń obowiązującego prawa w tym zakresie, była tak potężna, że kotłownie natychmiast unieruchomiono. Okazało się, że ten, któremu palenie w piecach powierzono, nie miał żadnego wpływu na to, co się tam dzieje. Pozostali palili tylko dlatego, że słyszeli... jak się pali. Żadnych kursów i przeszkoleń w tym temacie nie mieli. Żadnych list płac, harmonogramu dyżurów, i obowiązków wynikających z nadzoru nad piecami kotłowni. NIC. Wszystko na dziko w majestacie kacykowego prawa. Zdaniem inspektorów, sprawa trafi do prokuratury, bo dalsze funkcjonowanie kotłowni, na obecnych zasadach, grozi wysadzeniem szkoły w powietrze.Miejmy nadzieję, ze piska prokuratora zapyta naszych kacyków, na jakiej zasadzie, to wszystko działało. Może ich nawet do pudła wsadzić. Z Serowarem włącznie. Z pożytkiem dla nas wszystkich. Tyle na razie. EAP

wtorek, 9 kwietnia 2013

Trzepanie Zięciolandu. Potem kacyków.

W zeszłym tygodniu odwiedziła mnie Państwowa Inspekcja Pracy. Przedstawili się niczym rasowi agencji FBI, machając mi przed nosem legitymacjami. Nie powiem, zaczęli dość zgrabnie. Zapytali, co wiem o lokalnej, fikcyjnej spółce o nazwie "Zięcioland". Firmie, którą nieformalnie, w Rucianem, reprezentuje nasz aktywny, teraz już wszędzie, gdzie można coś ukręcić - komuszy palacz. Ten magister bez papierów. To ostatnie, zaznaczyłem umyślnie. Bo onegdaj, jak był dyrektorem szkoły, to dawał do zrozumienia kadrze, że prace magisterską napisał i że..lada moment emgerem będzie.... W te pędy, nie zdzierżył, podwładny mu wuefista i odpalił, że chyba pisał ją tam, gdzie nieobecny już Byczy Kark, płodził doktorat. Czyli u Pana Boga na strychu. Oba geniusze. Oj Gienia, Gienia. Opowiedziałem im, co wiem, między innymi o tym, jak ta kupa gówna, robi wszystkich w bambuko, lecz uchodzi mu to na sucho. Bo ma jedną, ważną dla naszych kacyków zaletę. Podnosi rękę wtedy, kiedy tamci tego potrzebują. Potem dodałem, ze nie dosyć, że sam zięciunia z "Zięciolandu" nie pali, tylko wyręcza się komuszym, to komuszy też nie pali, bo wyręcza się dwoma szkolnymi bęckami, po 200 od łebka. Krystkiem i Snarkem. Sam oczywiście - kasuje 1600. Taka sprytna bestia. Co najważniejsze ? Wszystko na krzywy ryj. Nie ubezpieczony żaden. Podatki do Urzędu Skarbowego ? Żadne. ZUS? Nie płacony od pięciu lat. Do gminy, za prowadzony hotel ? Też nie. A robota aż furczy. Aż kominy się przytykają. Oczywiście, Mariolcia dyrektorcia nie wie nic. Wie tylko, co ma mówić, jak się skonsultuje ze Zdziśkiem. Inaczej informacji nie udziela. A Zdzisiek wie wszystko. Nawet jak cztery szkoły w jedną połączyć. Co tam dwie. To pestka. Mój Boże. Czerwony pająk myślał, że tak będzie zawsze. Prędzej czy później, do dupy mu się dobiorą. Bo ile do cholery, tą gminę, czyli nas wszystkich, można w majestacie naginanego prawa okradać ? Zresztą, gminnym wyrzutkom, co go chronią, z wolna do pierdziochów też się przybierają.. Co by nie mówić, trochę późno, ale zasłużenie. Usilnie na to pracują. Od początku kadencji. Więcej informacji wrzucę nieco później. Pozdrawiam.

środa, 3 kwietnia 2013

Etaty z armaty

Jak Państwo wiedzą, wszystko co publikuję, zawsze sygnuję własnym nazwiskiem. Lubię, by opisywany wiedział, kto go zasłużenie, bądź nie, obsr.. pardon obmawia. Dziś, przyznacie mi rację, ze temat którym się zająłem, jak najbardziej na ripostę zasługuje, bo spowodowany wyjątkowo tendencyjną wzmianką na mój temat. A wszystko -podobno - znalazło się w ruciańskiej szmacie. Robionej zresztą, przez..rzutkiego wrzuconego nam szmaciarza. Przez sąsiadów zza granicy. Rucianego, ma się rozumieć.Tu dziękuję Gryciukowi, że mi o tym wspomniał. Sam bym nie wiedział, bo tego sieczko koszałkowego łajna do ręki nie biorę. Choć nie, przepraszam. Biorę, bo raz na jakiś czas, przynosi mi toto znajomy konserwator. Fakt, że w coraz mniejszych ilościach, bo te zmyślaki, zajęte jego rozprowadzaniem,silnie go pilnują. By nie trafił w niepowołane ręce. Ale ostatnio, go dopadłem. Jak zanosiłem odwołanie do sekretariatu. Cóż,prawda, ze jedynie jedenaście sztuk. Resztę, gdzieś te cholery zakamuflowały! Wykładają po trochu. Cwańsze od Andzi Grzybkowej. Ta, jak woziła swoją referendalną, to za nią jeździła bryka z Trząsiawką i od razu całe 100 sztuk kasowała. To były czasy. Ja miałem więcej szczęścia, bo tego wykształciucha w okienku na korytarzu nie było. A sprzątaczka zmywała podłogę przed Urzędem Stanu Cywilnego .. Cóż, drzazgi dawno nie miałem...zima długa... Wszystko się kończy... Czas dwóch kapucynów z Bożej łaski, z wolna też. Co miałem robić ? Zwinąłem parę egzemplarzy. Mówię Wam, niebywałe uczucie. Człowiek podminowany, jak w stanie wojennym. Z obawy, czy jakaś zdzichowa kapota zza winkla nie widzi. Mój Boże. Do czego to doszło. Znowu na stare lata muszę wracać do konspiry. W tym miejscu, należy się czytelnikowi wyjaśnienie. Sądzę, że każdy z Państwa wie, gdzie mam cajtunga Koszałkowego i całą ferajnę jego. Nie, nie. Płachta sama w sobie, mnie nie przeszkadza. Przeciwnie. Jest pomocna przy rozpałce. Przeszkadza to, że loczkowy Platfus Serowar, nie podpisuje się pod tym co pisze. Obawia się odpowiedzialności karnej. Taka między nami różnica. Ja za Gryciuka, za 600 zł taką na siebie brałem, a ten piski wrzutek nawet za 3 000 wziąć nie chce. I oni, nazywają swój drukowany wynalazek, gazetą. Wiecie co, żyły dostaję. Ja orałem na groszowym zleceniu, bez etatu, prawa do urlopu, prawa do stażu pracy a mimo wszystko przypisują mi... rolę asystenta. To ja się pytam, skoro ja byłem asystentem, to jaką rolę przy Koszałku, pełnią obecne memluny ? Będące na etatach, mające prawa do urlopów, do ubezpieczenia, do stażu, do nagród, drogi awansu ? Kim oni są ? Ale ba. To retoryczne pytanie. ONI SAMI TEGO NIE WIEDZĄ. Jaki status personalny im przypisać. Bo takiego, jaki im nadano obecnie, po prostu w urzędowej nomenklaturze nie ma. Stworzyli dziwadło, by dopełnić obietnicy wyborczej i dać następnym swoim koryta. To wszystko. Dlatego prędzej jak później - legną na pysie. Jak nikt przed nimi. Nie mają wyczucia. Walczą już między sobą.Każdy z każdym. Na długą metę, tak się nie da. Nie pomogą starzy wyjadacze. Litwin, tartakowy macher, czerwony palacz czy jezusek kocmołuszek. Są unurzani w gównie po łokcie. Kadencja ma tylko cztery lata. Z czego zostało - przy najgorszym rozdaniu - niecałe dwa. Przy najgorszym. Bo może popłyną szybciej. Szykują się dwie kolejne sprawy sądowe. Znowu będą płacić.I tak, krok po kroku, do niechlubnego końca. Otrzeźwienie będzie niezwykle bolesne. Ale to ich zmartwienie. Dla mnie, to jedynie kolejny temat, do politycznego obrachunku. Udowodnienie sobie,że po raz kolejny, przewidziałem upadek ekipy nieudaczników. Zwalających swoje niepowodzenia, na etatowego chłopca do bicia i wszystkich przed sobą. Nigdy na siebie. Tego już słuchać nie idzie. Dlatego, próbują zbywać pytania Gryciuka, odkręcaniem kota ogonem. Ten pyta o przysłowiowe bułki, ci odpisują o karabinach. Niesamowite. Nawet sesję Walduś Psotnik przeniósł z !6:00 na 14:00, by ten nie mógł na niej bywać.Co za desperaci.Ma to miasto pecha. Szlag by to trafił. Dobra, idę rozpalać w piecu. Przy okazji, jak ktoś ma tę płachtę w nadmiarze, może mi przez bramę podrzucać. Ona więcej do niczego się nie nadaje. Pozdrawiam.

sobota, 30 marca 2013

Życzenia

Życzę Państwu wesołych, rodzinnych i ciepłych Świąt Wielkanocnych! Spędźcie miło czas sami, nie bacząc na kacyków z budynku przed torami. Edmund A Pomichowski.

piątek, 15 marca 2013

Normalny, tego nie pojmie.

Jak się dowiedziałem, urzędnika Piotra Felińskiego z wydziału podatków, zastąpił jakiś nieznany mi, ekonomiczny, ruciański geniusz. Taki Sachs bez matury. Podobno specjalista. Praktykował u tatusia, starego hapgiwejzena, pardon " syndyka masy upadłościowej tartaku ". Teraz ma puszczać z torbami, jakiś kolejny zakład w Piszu. U nas wyprzedał wszystko. Goła ziemia została i parę poniemieckich budynków.Sprytny bęben. Nie dziwota, skoro nawet ten, co go zatrudnił do pilnowania, nic o kantach w tartaku nie wiedział. Mówią, niedaleko pada jabłko od jabłoni. W tym przypadku mają rację. Na stażu, specjalizował się, w pokazywaniu palcem, gdzie szukać urzędnika, do którego chce się trafić. Opisywał też, bardzo obrazowo, nasze opoki szczęśliwości, gdyby ktoś ich w życiu nie widział. Przeważnie, robił ręką takie wielkie koła. Podobne do bębnów. Tak więc, na górze, nie miałem problemu, by tych urzędników rozpoznać. Aha, najważniejsze. Wie też, jak się wysyła listy i nakleja znaczki. Robił to w biurze podawczym, tego siwego budynku przed torami ale z dwoma kacykami. Raz nawet stanąłem i patrzę. Jęzor - rąsia - liścik - klapa. Jęzor - rąsia - liścik - klapa. Wiecie co ? Niesamowity. I zawsze uśmiechnięty. Bez względu na to, czy jest powód do śmiechu czy nie. Niektórzy tak mają.Jak ten nasz gminny ferment należy odbierać ? Dosłownie, jak piszę. Jednym słowem. Kołtuństwo. Dzisiejszy urząd, to jedna wielka przewała. Z małym wyjątkiem. Kilku cicho siedzących, zastraszonych urzędników. Mających na utrzymaniu wielodzietne rodziny. Jedyny powód, że na razie milczą. Ale prędzej czy później, zaczną mówić. Tak było z Czyżykiem. Klepali go po plecach, chwalili pod niebiosa, dokąd się go bali.Gdy go powieźli, EUFORIA. Nastąpiło odprężenie. Tu będzie podobnie.Trafiliśmy na nieudaczników. Dla których, awansowanie swoich - z jedynie słusznej opcji - a wyrzucanie na zbitą twarz drugich, choćby najzdolniejszych - to priorytet. A wszystko dlatego, że chcieli mieć własne zdanie. Jak przypominam sobie, te ciągłe pojękiwania, byłej opozycyjnej mniejszości a dzisiejszej większości, że były Gryciuk miał zapędy dyktatorskie, to rechoczę tak głośno, że ściany mojej zakapowanej werandy się trzęsą. A DZISIEJSZY TO CO ? DEMOKRATA ? Toż to Kim Ir Sen w najlepszym okresie swojego życia. Przez naszego, też ludzie płaczą. Co może nie ??? Mówię Wam, jak słyszę dziś, tych kabareciarzy, tych Litwinów, Sieczków Brzęków, Dynię, Jezuska Świńtuszka, Merchela Pacana czy Dwóch Ottonów, ma się wrażenie,ze oni nie winne.To nie oni tamtego przykapowali. Tylko Koło Gospodyń Wiejskich z Koziej Wólki. Niedługo wcale napiszą, że Gryciuk sam do prokuratora w Szczytnie pojechał i się podpier...ł. Tak samo jak ja z werandą.Takie farmazony, może pisać, jedynie ten walnięty w dekiel Fikoł. Zresztą im wszystkim niczego nie brakuje. Zawsze niewinne minki, smutne oczka, jakby mówiące - że to nie my. To oni. Co jeden, to lepszy kapownik. Mój Boże. Poprzednik robił roszady ? Tu takich roszad, jak obecne, nie było w gminie od czterdziestu lat. Dlatego obecna sitwa nie podaje, ilu i kogo zwolnił. Bo, jak by wypadła, ta zwolniona za Gryciuka czwórka, na tle tej dwunastki przeniesionych, bądź zwolnionych za Opalacha ? Niekorzystnie, więc nic nie piszą i nie mówią. Ba, upływający czas pokazał, że poprzednik przewiedział, jakie numery, potrafi z tej czwórki, tylko sam Opalach wywijać. Dlatego go spuścił. Na zbitą, okrągłą twarzyczkę. To było genialne posunięcie. Dopiero dziś,to widać. Ja, bym go pogonił pięć lat wcześniej. Wtedy, nie doświadczali byśmy, tylu wstrząsów obecnie. A szczególnie, natury finansowej. Nie było by, zamiany mądrego szefa wydziału podatków - na cymbała. Takie rzeczy, były nie do pomyślenia za Gryciuka.I na koniec. Gryciuk, jak każdy - też się mylił. Ale szybko, na gorąco, te błędy korygował. Dlatego mamy dziś te wszystkie kanalizy, chodniki, szerokie ulice czy internetowe świetlice. Czemu tak się pieklę ? Bo piany, jak ten nasz tartakowiec dostaję, kiedy te śmiecie mnie okradają, a ja nic z tego mam. Nawet jednej załatanej dziury, na Alei Wczasów ! Czy tak dużo wymagam ? Rzygać się chce, jak tych dworskich bębniarzy oglądam. Nawet w telewizji. Tak mi, ta ich mściwość się przeżarła. Kończę, idę odreagować. Pozdrawiam.

wtorek, 12 marca 2013

Czego to ludzie nie wymyślą....

Na jednym z portali krąży dowcip. Nauczycielka pyta w klasie : - czy ktoś z was wie, dlaczego odstrzelono nadleśniczego Czyżyka ? Pada kilka różnych wypowiedzi, jednak Staś się przebija i krzyczy ;- prose pani, prose pani, ja wiem. Mów Stasiu, rzecze kobieta. :- dlatego, że skończył się dla niego okres ochronny. :- Blisko, blisko, rzecze ukontentowana wypowiedzią nauczycielka. :- A ty Jasiu, co chcesz powiedzieć ? :- a ja prosę pani, myśle, że dlatego odstelili jednego cyzyka, żeby jego senatory, nie mogli odstselić tsech BYKÓW! Mój Boże. A jeszcze niedawno, takie panisko było. A dziś co ? NIC. Dowcip, dedykuję naszym lokalnym kacykom. Ich wywózka, może być mniej honorowa. EAP

piątek, 8 marca 2013

Ludzie zwyciężyliśmy. Z ostatniej chwili.

Jak podają agencje lokalne i ogólnopolskie, w tej chwili podpisywany jest protokół wywalenia na zbitą mordę Byczego z ruciańskich lasów.Szesnaście lat, mojego pisania nie poszło na marne. Ludzie, w sobotę zapraszam chętnych na przysłowiowego klina. Ja będę balował trzy dni,jak na kurpiowskim weselu. Mój, Boże. A chwilami myślałem, że ten koryciarz mnie przeżyje.Żegnaj Byczy, oby cię wywieźli na drugi koniec Polski. Kochani głowa do góry, zostało jeszcze dwóch kołtunów i potem nastąpi cisza. I błogi spokój. Następca obejmujący po nim schedę to Hubert Donderowicz były inspektor lasów w olsztyńskiej dyrekcji zamieszkały w Mikołajkach. Bogu niech będą dzięki. Eap .