niedziela, 15 lipca 2012
Koncert charytatywny
20 lipca odbędzie się w Amfiteatrze Kapiodoro koncert charytatywny. Pieniądze zebrane ze sprzedaży biletów będą w całości przeznaczone na leczenie małej mieszkanki Rucianego-Nidy - Mai Marusy. Warto się wybrać, to piękna inicjatywa.
Więcej informacji pod linkiem:
http://www.piszanin.pl/16,66,charytatywna-gala-muzyki-dance-dla-mai.html
czwartek, 12 lipca 2012
Gdzie zniknęła 24 tonowa naczepa ?
W związku z informacją, byłego pracownika tartaku, dowiedziałem się, że stojąca na terenie tego przedsiębiorstwa, stalowa naczepa, poprzedniego i zarazem ostatniego właściciela - zniknęła. To jeden z najkrócej, funkcjonujących szefów jakich miała ta firma. Ale trudno się dziwić. Należał do wyjątkowych smakoszy. Niemniej jedyny, który na tym terenie coś zostawił, kiedy wyjeżdżał na swoje włości, by się nieco podleczyć. Od, ze wszech miar, ogarniającej go sympatii do picia. Niekoniecznie wody mineralnej. W ten to sposób, zupełnie o tym co tu zostawił, po prostu, zapomniał. Ale licho nie spało. Główkowało, co by tu, z tym pozostawionym prezentem zrobić. Przemyślało sprawę i doszło do wniosku, że trochę czasu minęło.. A że, właściciel ciągle nawalony, to wydedukowało, że o naczepie, na pewno zapomniał. A skoro tak, to nasze licho na dwóch nogach, postanowiło ten fant przehandlować. I znowu trochę kasy na krzywy ryj z czyjegoś ukręcić. Jak pomyślało - tak zrobiło. Podobno opyliło Kargulowi zza płota. Tyle że, nie wiedziało, że ta naczepa, jest pod zastawem komorniczym. I teraz będą jajeczka. Ktoś za to złodziejstwo pójdzie siedzieć. Sam zgłoszę na policję. Niech dojdzie, kto w tym przekręcie brał udział. Oraz, czy był to numer zgodny z prawem. Jak nie, to czas najwyższy tego złodzieja wsadzić. Po za tym, wspomnę o sprawie komornikowi, bo to skądinąd, znany mi osobiście, porządny człowiek. Tak jak ja, nie cierpi złodziei, machlarzy, Byczego i innych przekrętów. Jak Państwo widzą, nieprawdą jest, że czepiam się tylko Byczego i paru innych aplfegerów. Czepiam się wszystkich pasożytów, bogacących się naszym kosztem. O sprawie więcej napisze później, kiedy będę po rozmowach z policją i prokuraturą.
Eap
środa, 27 czerwca 2012
Niejako wyprzedzająco.
Informuję szanownych czytelników, oraz moich konkwistadorów, że ok godziny 17.00 wjeżdżając na podjazd swojej posesji, przy Alei Wczasów 12A, miałem stłuczkę z Zofią M. jadącą rowerem do pracy w Rucianem. W wyniku tej stłuczki, poturbowaną kobietę zawieziono do szpitala, by stwierdzić czy nie odniosła ona poważniejszych obrażeń. Jej zdaniem, swoim zachowaniem, zmyliłem jej czujność, bo zatrzymałem się na moment, by ją przepuścić, po czym ruszyłem znowu. Ona zrobiła to samo, sądząc, że to ja jej daje pierwszeństwo przejazdu, zatrzymując auto. Co by nie mówić, policja wstępnie uznała, że większa winę ponoszę ja, jako osoba nie zachowująca ostrożności przy zmianie kierunku jazdy. Piszę wstępnie, bo okazuje się, że miejsce stłuczki w sensie prawnym, ścieżką rowerową nie jest z kilku powodów. A tak zapisano w protokołach.Potrącona kobieta, cały czas była świadoma tego wydarzenia, niemniej, zdaniem medyków, będzie dobrze, wykluczyć jakikolwiek uraz spowodowany tą kolizją. Na wniosek Stanisława M. i Zofii M., miałem o sprawie nie wspominać na łamach bloga, ale by zdać kłam lokalnym plotom, z rozmysłem to uczyniłem. Z pozdrowieniami - Admund A Pomichowski.
poniedziałek, 4 czerwca 2012
Zabawki Byczego - odpowiedź Dyrektora Lasów z Białegostoku
Po raz kolejny okazuje się, że w naszym pięknym kraju obowiązują trzy prawdy: cała prawda, tylko prawda i g***o prawda...
W odpowiedzi od Pana Dyrektora dowiadujemy się, że np. Leśniczówka Zdróżno nie posiadała dostępu do energii elektrycznej. Nieprawda! Że w tej chwili nie posiada, to prawda. Bo, jakieś nieczyste dusze zdemontowały wcześniej transformator i biegnącą nieopodal linię elektryczną.
W dalszej części, jest mowa o maszynach wielooperacyjnych. Pan Dyrektor wyjaśnia, że tylko w jednym - pierwszym roku,ich użytkowania, koszty były bardzo wysokie. Jednak w latach następnych - sukcesywnie maleją. Prawda! Bardzo to cieszy, bo być może, za 10 lat koszty maszyn nadleśnictwa -dorównają tym - za jakie pracują Zakłady Usług Leśnych teraz. Czyli mówiąc oględnie, o kilkanaście, lub nawet kilkadziesiąt procent niższe. Jak długo jeszcze, ta dezinformacja na użytek Regionalnej i Generalnej trwać będzie? Tego nie wie nikt
eap
eap
Ich, zawsze na wierzchu
Tuż przed imieninami Leszka, tego Leszka, padło pytanie, dlaczego tak mało się teraz udzielam.Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że więcej piszę wtedy, kiedy mam okres przestoju w działalności, którą sezonowo prowadzę. Bo, aby w zimie czy jesienią udzielać się bardziej i w ciepełku coś płodzić, muszę na to wiosną i latem niestety zarobić. Przecież Zbychu mi nie da. Jednego myśliciela od prostowania tego, co jego zdaniem krzywe, już utrzymuje.Drugi mu niepotrzebny. Choćby tylko za sześćset. Ale skoro, tu zajrzałem, to wspomnę, o jednym blogerze. Ten, na znanym z obrzucania kałem Obesrańcu, zadał pytanie, wiodącemu ideologowi tej strony - Mohelowej Strzale, kiedy, bez swego charakterystycznego krętactwa, odpowie na pytanie o treści < Kto swoim zakupem bardziej pogrążył gminę w koszty? Pan Pośmiałowski, czy pan Kukieł Psotnik > Dla niezorientowanych, ten pierwszy, to podobno ja, a ten drugi, nasz doktor. Wiecie, co ta pogięta alfa i omega mu odpisała ? Zaskoczę Was. Odpisała mu, że jak chce takich wiadomości, to niech wejdzie na BiP urzędu miasta i poczyta. Dobre co ? Jak to ścierwo wszystkimi mordę wyciera tutaj, to dobrze. Ale już, po sprostowanie za urabianie mordy trolla, którą wszystkim przyprawia - wysyła tam. Na BiP. To jest właśnie ich metoda. Opluć tu, odesłać tam. Bo gdyby przyznał tu - byłby obciach. Bo na Pośmiałowskim gmina zrobiła 73 000zł a na Psotniku straciła 100 000. Lekką ręką, bo tyle by zainkasowała, sprzedając mu tą lekarzówkę, nawet bez przetargu. Jako osobie, od lat związanej z tą posesją. Ale nie. Pogłówkowali i znaleźli rozwiązanie. Smród puścić tu, a potem zwalić na kolegę. To nie my, to oni. Dlatego z tymi przekrętami tak wojuję. Bo nigdy, ale to nigdy, nie napiszą prawdy. Nie przyznają się do błędu. Nawet przez pomyłkę. Tak się kontrolują ! Swoją drogą, Waldusia uważam. Na niego też. Ten przynajmniej, nawet jak komuś prz..ys..ra, to po sesji podchodzi do adwersarza i podaje mu grabę. Jakby nic się nie stało. Ma taki charakter i już. Tak został wyedukowany. Ta reszta, tego nie potrafi. Zwala na coś bliżej nieokreślonego. Muszą się wiele od niego nauczyć. Ja, znam jego system wartości i się do niego dostosowuje. On tnie przycinkę z niewinną minką, i udaje, że nic się nie stało - ja wtedy robię to samo. Tak najlepiej. Bierzcie z nas przykład. Obie strony są zadowolone. Dwa lata da się wytrzymać.
Eap
niedziela, 20 maja 2012
Pierwsza, pozbawiona polityki
To pierwsza, tak ciekawa, masowa uroczystość w Rucianem Nidzie. Piszę ciekawa, bo zgromadziła znaczną liczbę gapiów. Chwała Przemkowi Ronkiewiczowi należy się, zasłużenie. Na pewno bardziej, jak za zimowy spływ kajakowy, naszemu rzecznikowi.Ale, ale. Nie chcę słyszeć, że jego pomysł neguję. To też jakiś sposób, na promowanie gminy. Tyle tylko, że Ronkiewicz bardziej się przyłożył. Efektem tego frekwencja. Nie wnikając, kto swoją obecnością, ową uroczystość zaszczycił. Przyznaję, że to od początku do końca była trafiona decyzja. Oczywiście, nie znaczy, że na tym, możemy temat zamknąć. Bo, tu naprawdę zakotwiczyło na lata, kilkanaście wartościowych postaci.Tak, wartościowych, nie celebrytów. Których w przyszłości nie będziemy się wstydzić. One będą nas promować, samym faktem, że na naszej ziemi są obecne. Nie będę ich wymieniał z nazwiska, bo każdy te postacie zna, lub o nich słyszał. Nie chcę, by było to odbierane tak, że za życia ich namaszczam. Choć szczególną estymą, darzę Janka Pietrzaka z Krzyży, usadowionego na byłej posesji Nosków. Za jego cięty dowcip. W latach siedemdziesiątych, na jego tekstach, pobierałem lekcje swojej wyrazistości pisania..Wtedy w "Echach Piskich". To były czasy. Ale wkraczam ze wspomnieniami, a tu sprawa bardziej dzisiejsza.. Tak czy inaczej, dobrze się stało, że Agnieszkę uhonorowano. Bez względu na przebąkiwania, że należało zrobić to z czegoś bardziej bogatego.Nie z cementu. Kochani.To nie bogactwo, odegrało największą rolę w życiu Osieckiej.A normalna ludzka przyzwoitość. I Niech Tak Zostanie.
EAP
sobota, 19 maja 2012
Przewalanka w transporcie Byczego.
Jak się dowiedziałem, przyjechała ekipa zielonych ludzików, z wyższej instancji, przewalić dokumentację dysponowania środkami transportu nadleśnictwa. Pod kątem ich wykorzystania. Czy na prywatne wczasy i zakupy robione w godzinach pracy też ? Tak, też. Nareszcie. Już myślałem, że grzmotowi odpuszczą. To taka wewnętrzna. Ta fachowa, zdecydowana, będzie taką z wystrzałami. I fajerwerkami. Aż echo poniesie. Bo ta obecna, to najpierw informuje po cichu, tych co ma kontrolować, o swoim przyjeździe, a potem ich niby kontroluje. Kiedy tamci, zdążyli już wszystko w papierach poprostować. Te drugie, inaczej. Spadają jak grom z jasnego nieba i przewalają wszystko i wszystkich. Dokładnie.Wstecznie sygnowane rachunki za paliwo - także. Mnie będą też słuchać. A jakże. Na moje własne życzenie. Mam oddać im parę zdjęć. Podobno się przydadzą. Skoro ten nowy z Warszawy, nie może zrobić z nim porządku, to zrobią za niego, inne służby. To informacja gorąca. Dlatego na razie tyle. Ale będzie więcej. W miarę ich napływu. Dementuje jednocześnie, że Byczego zamknęli na 48 godzin. Sprawdzałem, to plota.. Jeszcze nie. Pozdrawiam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)